"Do Anny"
Królowi rówien, a jesli się godzi
Mówić co więcej, i króla przechodzi,
Anno, kto siedz±c prawie przeciw tobie,
Przypatruje się coraz twej osobie
I słucha twego ¶miechu przyjemnego,
Co wszytkich zmysłów zbawia mię, smutnego,
Bo skoro namniej wzrok skłonię ku tobie,
Słowa nie mogę domacać się w sobie;
Język mi zmilknie, płomień się w mię kradnie,
W uszu mi piszczy, noc przed oczy padnie,
Pot przez mię bije, drżę wszytek i bladnę,
Tylko że martwy przed tob± nie padnę.
|