"Do Mikołaja Mieleckiego"
Na swe złe¶ mię upoił, mój dobry starosta,
Bo czego¶ snać nie wiedział, toć opowiem sprosta.
Mnimasz ty, że ja tobie kłaniam się dlatego,
Iże¶ syn wojewody, nie wiem tam, jakiego.
Albo że się masz dobrze, i złota na tobie
I na tych dosyć widzę, które masz przy sobie.
Fraszka u mnie twe herby i wsi pełne kmieci:
Hańba (mówi± Grekowie) bohatyrskie dzieci.
A pieni±dze takie s±, że je i Ľli maj±,
I co wiedzieć, jako ich drudzy używaj±.
Ale wiesz, co mię trzyma i garnie ku tobie?
To, iż przodków swych zostać masz za lekko¶ć sobie,
A coć Bóg dał z łaski swej, tym szafujesz bacznie,
Służ±c panu i Rzeczy Pospolitej znacznie.
Chudymi nie brakujesz, ale kto cnotliwy,
W jakimkolwiek b±dĽ pierzu, temu¶ ty chętliwy.
To jest grunt; insze rzeczy, których się chwytaj±
Ludzie pro¶ci, jako dym wiatry roznaszaj±.
|