"Do Miło¶ci"
Jam przegrał, ja, Miło¶ci! - Ty¶ plac otrzymała,
Ty¶ mię prawie do zimnej wody już dognała.
Widzę swój bł±d na oko i próżne nadzieje,
A przed wstydem i żalem serce prawie mdleje.
Ku temu¶ mię kresowi swym pochlebstwem wiodła,
Aby¶ mię czasu swego tak haniebnie zbodła.
Zbodła¶ mię, a ten zastrzał twój nielito¶ciwy
Mnie być pamiętny musi, pókim jedno żywy,
Acz i żywot w twych ręku, a je¶li lito¶ci
Twej nade mn± nie będzie, jam zgin±ł, Miło¶ci!
Zgin±łem, a łzy moje dokonać mię maj±
Które mi z oczu płyn±ć nigdy nie przestaj±.
Postaw' słup marmórowy, znak zwycięstwa twego,
Na nim zawie¶ zewłoki poimania swego,
Zewłoki, jakie widzisz, i korzy¶ć ubog±,
Bo w tyraństwie twym ludzie zbogacieć nie mog±.
Cokolwiek jest, twój łup jest: weĽmi naprzód z głowy
Na poły już przewiędły wieniec fijołkowy.
Potym lutni±, a przy niej pie¶ni żało¶ciwe,
Na jakie się zdobyło serce nieszczę¶liwe;
To też nocny przewodnik, ¶wieca opalona,
I broń w poznych przygodach nieraz do¶wiadczona.
Jest co więcej? Facelet łzami napojony,
W nim obr±czka ze złota, upominek płony,
A nawet mieszek próżny; toć wysługa moja,
A na ten czas, Miło¶ci, ze mnie korzy¶ć twoja,
Na której przestań, proszę, a mnie nieszczęsnego
Z uszyma pu¶ć do domu, jako z targu złego!
|