"O doktorze hiszpanie"
"Nasz dobry doktor spać się od nas bierze,
Ani chce z nami doczekać wieczerze."
"Dajcie mu pokój! najdziem go w po¶cieli,
A sami przedsię bywajmy weseli!"
"Już po wieczerzy, pódĽmy do Hiszpana!"
"Ba, wierę, pódĽmy, ale nie bez dzbana."
"Puszczaj, doktorze, towarzyszu miły!"
Doktor nie pu¶cił, ale drzwi pu¶ciły.
"Jedna nie wadzi, daj ci Boże zdrowie!"
"By jeno jedna" - doktor na to powie.
Od jednej przyszło aż więc do dziewi±ci,
A doktorowi mózg się we łbie m±ci.
"Trudny - powiada - mój rz±d z tymi pany:
Szedłem spać trzeĽwio, a wstanę pijany."
|