"O Flisie"
Ze Gdańska Flis wędruj±c, gdy sobie nadchodził,
St±pił we wsi do karczmy, aby się ochłodził.
Ale miasto ochłody jeszcze się zapalił,
Bo mu Kupido młod± gospodyni± schwalił.
Więc każe piwa nosić, a gospodarz baczy,
Że mu do żony z wiosłem flis przymierzać raczy.
Da pokój: za go¶ciów grosz miło mu się napić,
Nie każe się do łoża gospodyniej kwapić.
Flis ma sw± rzecz na pieczy, a gospodarz nie mniej.
Słuchajcież, kto tu sztukę wyprawi foremniej.
Kiedy gospodarz nie mógł już przesiedzieć flisa:
"Nie tu - pry - łgać"; wzniózwszy gzła nakrył dłoni± cisa.
Usn±ł ¶ciany się wsparwszy. Flis ku paniej godzi.
Onej też nie od tego, ręka tylko szkodzi.
"Namniejsza to" - rzecze flis; także między spary
W grosz ugodził dobywszy krzoski z szarawary.
|