"O gospodyniej
Proszono jednej wielkimi pro¶bami,
Nie powiem o co, zgadniecie to sami.
A iż stateczna była białagłowa,
Nie wdawała się z go¶ciem w długie słowa,
Ale mu z mężem do łaĽniej kazała,
Aby mu swoję my¶l rozumieć dała.
Wnid± do łaĽniej, a gospodarz miły
Chodzi by w raju, nie zakrywszy żyły.
A słusznie, bo miał bindasz tak dostały,
Żeby był nie wlazł w żadne famurały.
Go¶ć pogl±daj±c dobrze żyw, a ono
Barzo nierówno pany podzielono.
Nie mył się długo i jechał tym chutniej:
Nie każdy weĽmie po Bekwarku lutniej.
|